Barbarzyńska wojna – co świat zrobił, aby ją powstrzymać

W trzeci dzień wojny napisałem artykuł „Agresor a poprawność dyplomatyczna” – oceniałem wówczas negatywnie organizacje międzynarodowe za światową niemoc w stosunku do barbarzyńskiego agresora – czy cokolwiek się od tego czasu (po sześciu tygodniach) zmieniło w tej ocenie? – niewiele.

Ukraina.
Podziwiam cały naród za heroiczną walkę z drugą pod względem przynajmniej zasobów, armią świata. Nie mając broni ofensywnej, lotnictwa, systemów rakietowych, broni pancernej – Ukraina dała pokaz determinacji i odwagi prawie nieporównywalnej w ostatnich 100-tu latach siły moralnej i sprawności, dając odpór barbarzyńskiej agresji.
W lutym nikt i ja też – nie dawałem im szans na przetrwanie aż takiego czasu, a wygląda, że skutecznie bronić się mogą nadal. Podziw można odnosić zarówno do walczących mężczyzn, do ratujących następne pokolenia kobiet, które uciekają z dziećmi z bombardowanego kraju, jak i do przywódców tego narodu, którzy pracują dniami i nocami nad spójnością narodową i wizerunkiem w świecie ich walki.

Czytaj więcej...

Agresor a poprawność dyplomatyczna

Skończyła się telenowela brazylijska, która przez kilka miesięcy dawała nam złudzenie, iż decydenci światowi coś robią, aby nie dopuścić do wojny w XXI stuleciu.

Urodziłem się równo miesiąc po zakończeniu działań wojennych w Europie, a mam już blisko 77 lat; tyle czasu nasz kontynent był wolny od poważnych wojen.

Czytaj więcej...

Czy aby nadal jesteśmy in gremio?

Czy aby nadal jesteśmy in gremio?

„Nikt nie wmówi nam, że białe jest białe a czarne jest czarne” (Jarosław Kaczyński)

Od tego motta zaczynałem już szereg lat temu zupełnie inny artykuł i na kompletnie inny temat - jest ono wszakże nadal aktualne – co postaram się wykazać. Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem podjęcia tego tematu o współistnieniu zawodów prawniczych i braku już jakiejkolwiek integracji. Sięgam zatem do pierwszego rocznika „In Gremio” miesięcznika środowisk prawniczych Szczecina, które to pismo z inspiracji jego założyciela i pierwszego jego Naczelnego Redaktora, adwokata Romana Ossowskiego, z powodzeniem funkcjonuje aż 17 lat. Na okładce pierwszego numeru jawią nam się Ojcowie Założyciele, którzy co prawda Konstytucji tego pisma - jak ci wcześniejsi z Filadelfii – nie ustanowili, ale wszakże w obszernej marcowej dyskusji w 2004 roku wskazali po co te pismo tworzą i jaki jest jego cel.

Czytaj więcej...

Jestem przeciw

„Iloczyn demokracji i wpływu władzy wykonawczej na Samorząd – jest constans”. ( WŁ )

Jestem przeciw

Te proste matematyczne prawo o niezmienności końcowego wyniku przy dwóch zmiennych iloczynu – wydaje się być oczywiste. Adwokatura przez 100 lat kształciła następne kadry w tym zawodzie i w zasadzie nikt tego nie kwestionował. Pierwotny błąd, który popełniliśmy po zmianie ustroju, było rozwijanie za wszelką cenę studiów uniwersyteckich przy braku kształcenia w ogóle w szkołach zawodowych, uczących rzemiosła. W najlepszej gospodarce świata, jaką jest gospodarka Federalnej Republiki Niemiec, populacja ludzi z wyższym wyksztalceniem kształtuje się około 20%, u nas kilka lat temu GUS podawał, iż wśród dorosłych 48,5% ludzi posiada wyższe wykształcenie – czy to naprawdę było konieczne? Wystarczy iść do tapicera i zapytać go o czas wykonania usługi, która trwa jeden, dwa dni – czeka się w kolejce rok.

Czytaj więcej...

Po co nam był ten Kongres

„Prawo prawem, sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”
(z filmu „Sami swoi”).
PO CO NAM BYŁ TEN KONGRES ?

Wybitny, nieżyjący już dziennikarz Bohdan Tomaszewski pisał kiedyś, iż jak był młody to okres między olimpiadami mu się dłużył – były aż co 4 lata, a później skracał się, skracał i skracał i wydawało się, że są co 2 tygodnie. Mam podobne odczucie w chwili obecnej z tempem, w jakim wywracają się moje poglądy prawne. Studiowałem nawet trochę wcześniej niż „guru” wszystkich prawników Pan Jarosław Kaczyński i sam fakt studiowania i uczenia się w innym ustroju nie implikuje konieczności „dekomunizowania moich poglądów”.

Patrząc wczoraj na scenki na sali sądowej w Sądzie Najwyższym, przyzwolenie, bądź inspirowanie nawet od wielu miesięcy wrogości do prawa, sądów – powoduje moje obawy, iż zmierzamy, podobnie jak Talibowie, do niszczenia kultury, prawa i autorytetów.

Czytaj więcej...